O naszej Beacie w czasopiśmie “Sędzia”

Rzadko kiedy mamy możliwość oglądania czegoś o naszych sędziach w mediach ogólnopolskich, gdyby ktoś z Was kiedyś coś takiego znalazł, piszcie śmiało, wstawimy na stronkę. Nie każdy z Was ma też czas na pobieranie i czytanie czasopism sędziowskich. Poniżej artykuł przedstawiający naszą Beatę Wosiewicz – sędzinę ekstraklasy kobiet.

“DOŚWIADCZENIE PROCENTUJE – Awans na szczebel centralny to dla wielu sędziów wielkie wyróżnienie. Kolejnym osiągnięciem jest regularna praca na tym poziomie przez kilkanaście lat. W naszej organizacji mamy kilka sędzi, które od lat z powodzeniem sędziują na „centrali” i utrzymują bardzo wysoki poziom. Agnieszka Olesiak, Agnieszka Płaskocińska i Beata Wosiewicz opowiadają nam jak wyglądała ich droga na szczyt. Co robią, aby utrzymać wysoką formę. Służą też radą młodszym.”

wyrywek o Beacie:

“SĘDZIUJĄCA MAMA – W przypadku Beaty Wosiewicz przygoda z sędziowaniem jest poniekąd naturalną koleją rzeczy. Brat grał w dawnej II lidze w Stali Rzeszów, a ojciec całe życie był związany z piłką. Sama była lekkoatletką, a jej koronnymi dyscyplinami były: skok wzwyż, trójskok i siedmiobój. Jeszcze jako studentka krakowskiej AWF pierwszy raz zobaczyła kobietę sędziującą mecz trampkarzy. To ją zainspirowało do zapisania się na kurs. – Dziś, gdy młodsze koleżanki są zestresowane przed swoim zawodami, wspominam swój pierwszy mecz. To była zima, zawodnicy biegali za żółtą piłką, a ja się cieszyłam jak pokazałam wrzut szybciej niż sędzia – wspomina pierwsze chwile w organizacji Beata. Na koncie krośnianki jest ponad 1100 meczów, z czego na szczeblu centralnym ponad 120. W pamięci zapadł jej szczególnie mecz Młodej Ekstraklasy: Polonia Warszawa – Korona Kielce. Dodatkowego smaczku temu występowi dołożyło spotkanie z obserwatorem, który w poprzednim spotkaniu zarzucił Beacie czerwoną kartkę. Jak sama podkreśla – słusznie. Spotkanie pod Warszawą obfitowało w wydarzenia boiskowe oraz kary indywidualne, ale po meczu obserwator docenił jej występ, czym zmazała złe wrażenie z poprzednich zawodów. Do dziś podczas kolejnych spotkań z tym obserwatorem wspominają z uśmiechem tę sytuację. Wosiewicz obserwuje postępującą profesjonalizację rozgrywek kobiecych oraz poziom przygotowania fizycznego sędzi. Ma to swoje pozytywne strony, jednak zauważa też zagrożenia. – Wśród młodych sędzi występuje coraz większą rywalizacja. Wynika to chyba ze zmian pokoleniowych, które cechują się większym egocentryzmem wśród młodzieży. Dawniej pomagałyśmy sobie z koleżankami podczas egzaminów, a teraz liczy się tylko „ja, ja i ja” – dostrzega doświadczona sędzia.
Podkarpacka rozjemczyni uważa, że rozsądne używanie mediów społecznościowych może przynieść zmianę w postrzeganiu kobiet sędziujących piłkę nożną. Jednak powinno to być promowanie sędziowania jako takiego, a nie promowanie siebie poprzez sędziowanie. Zawodowo Beata uczy WF w SP, a w pokoju nauczycielskim często pełni rolę eksperta od Przepisów Gry i przedstawia bieżące interpretacje. Pasję do sędziowania zaszczepiła swojej 16-letniej córce, która stawia pierwsze kroki na podkarpackich boiskach. Miały już okazję wystąpić razem w spotkaniu. Nie trzyma jej jednak pod parasolem ochronnym i prosi kolegów o rzetelne opinie wystawiane po meczach córki. Być może za kilkanaście lat tradycje rodzinne będzie kontynuować druga 9-miesięczna córeczka. Beata zastrzega, że jej kariera nie byłaby możliwa, gdyby nie wsparcie z strony najbliższych: męża, teściowej i starszej siostry. To na nich w głównej mierze
spada opieka nad córkami. Dalekie wyjazdy, egzaminy i zgrupowania sprawiają, że pogodzenie funkcji: matki, żony i sędzi, jest ciężkie w praktyce, ale wykonalne. Dostrzega, że część koleżanek z tego powodu odkłada decyzję o założeniu rodziny na późniejsze lata.”

 

Źródło: Czasopismo “Sędzia” WYDAWNICTWO POLSKIEGO ZWIĄZKU PIŁKI NOŻNEJ NR 2 (73) 2019

Comments are closed.